Zabawa na śniegu

 

 

 

 

 

W czwartek mieliśmy ostatni dzień nauki w szkole, ponieważ następnego dnia był Dzień Patrona. Lekcje przebiegały normalnie, ale  na ostatniej lekcji -  matematyce wyszliśmy na dwór. Pani Mirosława Gierzyńska-Guzek powiedziała, że jeżeli przez pół godziny będziemy pracować solidnie, to resztę lekcji spędzimy na boisku. Wszyscy byli bardzo zadowoleni i wzięliśmy się ostro "za procenty". Kiedy w końcu pierwsza połowa lekcji należała do historii, mogliśmy wyjść z klasy. W szatni każdy ubierał się najszybciej jak potrafił, ponieważ nie chciał stracić chociaż odrobiny wolnego czasu.

Po wyjściu na dwór klasa podzieliła się najpierw na dwa obozy: jedni woleli ślizgać się na ślizgawce, a drudzy rzucać śnieżkami. Po pewnym czasie coraz więcej osób było w drugim obozie, aż w końcu nikt nie zjeżdżał na ślizgawce. Bitwa na śnieżki była zażarta. Nawet nasza nauczycielka brała w niej udział. Nie było wiadomo, kto do kogo rzuca. Trwało to parę minut. Dopiero po chwili można było ocenić sytuację. Wszyscy byli przemoczeni do suchej nitki. Po bitwie każdy z niechęcią wrócił do szkoły. Była to ostatnia prawdziwa lekcja przed feriami.

                Jestem bardzo zadowolony, że nauczyciele dostrzegają potrzeby uczniów. Nie można traktować nas jak ludzi zdolnych tylko do nauki. Trzeba czasami dać i chwile swobody,  i odpoczynku nawet podczas zwykłego dnia nauki. Ta matematyka na pewno dała nam ten odpoczynek

 

<<FOTO>>

 

Łukasz Bala klasa VIa